piątek, 30 grudnia 2016

NIE JESTEM FEMINISTKĄ!


odwaga, feminista, feministki

Ile razy słyszałam to zdanie? Ile razy tłumaczyłam, że w byciu za równością i sprawiedliwością nie ma nic złego? Ile razy przekonywałam, wykładałam, przedstawiałam? Nie zliczę. Ale tak naprawdę nie mogę się o to wkurzać.


Odebrałam sobie prawo do wkurzania się jakiś rok temu, kiedy na pytanie mojego kolegi kto to właściwie feministki, odpowiedziałam:
-A to takie facetki, które nie golą nóg i nie noszą staników.- On na to z obrzydzeniem i niedowarzaniem:
-Ale przecież Beyonce też jest feministką, a goli nogi.
-No to nie jest prawdziwą feministką, tylko tak mówi.

Tak... Wiem. ŻENADA i to na całej linii. Kto by pomyślał, że oto zaledwie kilka miesięcy później będę pisała jeden z moich ulubionych tekstów "If I were a boy". Nawet nie wiedziałam wtedy, że go udostępnię. Po prostu byłam niezwykle rozgoryczona i dopiero kiedy to wszystko ze mnie wyleciało, zrozumiałam, co to jest ten znienawidzony przez ludzi płci obojga FEMINIZM. I wiecie co... Poczułam nieodpartą potrzebę nazywania się feministką.

Teraz rodzi się pytanie: Dlaczego tak bardzo nie lubimy słowa feministka? Jest na to bardzo dobra odpowiedź, która tyczy się wielu spraw na tym świecie. "Ci, którzy krzyczą najgłośniej, są najlepiej słyszani". A że w polskich mediach najgłośniej krzyczą "feministki-nienawidzące mężczyzn-posiadające 5 kotów-grube-brzydkie-babochłopy", to niestety efekt jest, jaki jest.

Teraz rodzi się pytanie, które zdecydowanie każdy z nas powinien sobie zadać: Co z tym fantem zrobić? Odpowiedź jest prosta. Pokażmy, że ładne, zadbane, kobiece kobiety są feministkami. Gdyby każda z nas otwarcie, jasno i głośno wyjaśniła, że uważa kobiety za równe mężczyznom, może panowie zastanowiliby się, czy przypadkiem nie myślą stereotypami. Gdyby tak każda siostra, mama, dziewczyna, żona, partnerka, ciocia, babcia powiedziałaby bratu, synowi, chłopakowi, mężowi, partnerowi, siostrzeńcowi, że należy do grupy kobiet, walczących o swoje prawa, każdy z nich oswoiłby się z tym i przestał postrzegać, jako chorobę, dziwactwo. Jedynym sposobem, na zdjęcie klątwy z feminizmu, jest oswojenie go.

Napisane przy: Tim Bendzko "Nur noch kurz die Welt retten"

Jadwiga
Przeczytaj też: "If I were a boy"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz