czwartek, 12 stycznia 2017

PRODUKTYWNOŚĆ - SŁOWO NA MIARĘ 21-EGO WIEKU

to do


Sobota. Dwudziesta trzecia na zegarze. Kolejny dzień się kończy. Kładziesz się do łóżka i rozliczasz się. Co dzisiaj tak naprawdę zrobiłeś?


Posprzątałeś kuchnię.
Zrobiłeś pranie.
Skończyłeś prezentację do pracy.
Biegałeś.
Upiekłeś ciasto.

Wszystkie punkty odhaczone. Ale zaraz pojawia się myśl... Skrada się powoli... Napełnia cię niepewnością... Nie przeczytałem dzisiaj książki!! Uświadomienie sobie tego sprawia ci niemal fizyczny ból. Pomimo, że jutro wstajesz o piątej, pomimo zmęczenia, zgaszonego światła i wygodnej poduszki, siadasz, zapalasz lampkę, sięgasz po książkę i czytasz. Czytasz, chociaż nic nie rozumiesz. Czytasz, chociaż bolą cię już oczy. Czytasz, chociaż przysypiasz. 

Muszę dokończyć rozdział, inaczej się nie liczy... Jeszcze tylko kilka stron. I jest... Sukces! Kolejna produktywna czynność może być odhaczona na sobotniej TO DO list. Padasz na poduszkę i zasypiasz.

Jest dwudziesta czwarta. Ale to się nie liczy prawda? Nie liczy się, też to, że się nie wyśpisz. Nie liczą się sińce pod oczami. Tak samo, jak nie liczą się litry kofeiny, którymi będziesz musiał nadrobić rozdział powieści. Liczy się tylko to, że minął kolejny produktywny dzień. Jedyny dzień, jaki liczy się w dwudziestym pierwszym wieku.

Napisane przy: "Formation" Beyonce
Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz