poniedziałek, 20 lutego 2017

NIEMI




Straciłam głos. No, może nie tak dosłownie. Przez 24 godziny nie mogłam wydobyć z siebie dźwięku, który można by nazwać słowem. Była zima. Miałam chrypę. Gadałam jak najęta. Poszłam spać. Obudziłam się z głosową niemocą.

Już od samego rana, życie dawało mi w kość. Szkoła. Naprawę, naprawdę dużo spraw do załatwienia. Pytania kolegów. Nauczycieli. Próba tłumaczenia.

Ale to jeszcze nie było najgorsze. Najgorsze było to, że nie mogłam przebić się z żadnym komunikatem. Kiedy potrzebowałam długopisu. Kiedy chciałam zażartować. Kiedy na szybko potrzebowałam odpowiedzi na pytanie. NIC.

I uświadomiłam sobie jedną rzecz. Jak wiele niepotrzebnych głosek, sylab, słów, zdań, wylewa się codziennie z czeluści mojego ciała. Kiedy potrzeba było tak mało. Wystarczyło kilka razy napisać nieskomplikowane zdanie na kartce.

Nadużywamy słów. Jest ich tak wiele, że w rezultacie słowa zalewają słowa i stajemy się niemi. Pozbawiamy się ważnego narzędzia. Zabieramy sobie łatwość komunikacji. Nie szanujemy słów. Słów, które mają ogromną moc, ale o tym innym razem. 

Napisane przy: Jack White "Lazaretto"
Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz