piątek, 24 marca 2017

BEZ INTERNETU

jak wyleczyć uzależnienie


Zrobiłam to. Nie było ciężko. Było cudownie. Było cicho. Na okrągłe 6 dni odcięłam się od sieci. 
Nie, nie były to całe 144 godziny, ponieważ mam obowiązki i muszę się z nich wywiązywać, ale nie było ani minuty "siedzenia w internetach". Nie było scrollowania. Nie było odświeżania z nadzieją na nowe treści. Nie było zagłuszania bólu istnienia muzyką ze słuchawek.

Co więc było?
Ukojenie. Dużo książek. Cisza. Radość. Spokój. Pomysły. Myśli. Dużo myśli. 

Im dłużej nie odwiedzałam "inspirujących stron", tym więcej pięknych koncepcji rodziło się w mojej głowie. Tym mniej poczucia winy miałam. Tym mniej przymusu produktywności. I choć przez te 6 dni nie robiłam nic, poza odpoczynkiem, nie miałam poczucia zmarnowanego czasu.

Teraz znowu wracam tutaj. W miejsce, gdzie, jako młoda osoba czuję się wspaniale. W miejsce, które codziennie jest dla mnie źródłem informacji. W miejsce, gdzie się uczę. Gdzie poznaję. Odrywam. 

Ale jestem bogatsza o ten tydzień. Tydzień BEZ.

Napisane przy: Ciszy.
Jadwiga