wtorek, 21 marca 2017

PARYTETY, CZYLI KOBIETY ZNOWU SPRZĄTAJĄ

samorząd, kobiety, wos


Rozmowa o feminizmie  z nauczycielką WOS-u. Pada pytanie, o co my właściwie walczymy. Kilka argumentów zostaje przemilczanych, ale już równość w sejmie wywołuje uśmiech na twarzy mojej rozmówczyni.
-Skoro kobiety nie chcą być w sejmie, to dlaczego je tam na siłę pchać?


Siedzę w ławce i cholernie mi się nudzi. Myślę sobie o ostatnim marszu kobiet, o tym pytaniu, i o tym, czy rzeczywiście parytety są potrzebne. I nagle w mojej głowie pojawia się pytanie, które każdy powinien sobie zadać.:Skoro w samorządzie szkolnym są prawie same dziewczyny (u mnie w szkole na 7 osób jest 2 chłopaków), to dlaczego w radzie miasta, czy sejmie, kobiety są w mniejszości? Nagle przestaje im się chcieć? Dojrzewając, stają się głupsze? Rosnąc, przestają się przejmować tym, co dookoła? Chęć czynienia dobra nagle wyparowuje?

Jestem pewna, że każdy po zadaniu sobie tego pytania zrozumie, że parytety nie są żadnym "wpychaniem" kobiet na siłę. Zrozumie, że społeczeństwo nie stwarza kobietom właściwych warunków rozwoju. Zrozumie, że dziewczyna, w momencie, w którym staje się kobietą, napotyka na swojej drodze coraz więcej przeciwności. A to nie ona je tworzy. 

Po to właśnie są parytety, żeby kobiety przypomniały sobie, jak to jest mieć realny wpływ na swoje życie. Na społeczeństwo. Na ustrój. Na ludzi. Na kraj. Parytety są po to, żeby cofnąć proceder "wykorzeniania" kobiet z organów władzy. Żeby powrócić do tego, co prawdziwe, naturalne.

Mam nadzieję, że teraz rozumiesz. Rozumiesz, że to nie jest wymysł. Że to nie jest przymus. Że to nie jest głupia, wyssana z palca zasada.
Nie. To jest sprzątanie bałaganu. Szkoda tylko, że jak zwykle, to kobiety go sprzątają.



Napisane przy: Grażynka powtarzająca motywy w literaturze
Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz