sobota, 15 kwietnia 2017

LUSTRO, CZYLI CAŁA PRAWDA O CIELE.



Gdy patrzę w lustro, uśmiecham się.

Uśmiecham się do swoich powywijanych włosów,
do swoich wyrazistych, ciemnych brwi,
do swoich iskrzących oczu,
do swojej smukłej szyi,
do swoich pełnych piersi,
do swojego umięśnionego brzucha,
do swoich okrągłych, uniesionych pośladków,
do swoich silnych nóg.

Uśmiecham się szyderczo do swoich rozdwojonych końcówek,
do swoich krzaczastych brwi,
do swoich czerwonych ze zmęczenia oczu,
do swojej pochylonej szyi,
do swoich raz za dużych, raz za małych piersi,
do swojego wystającego brzucha,
do swoich pokrytych rozstępami pośladków,
do swoich nóg okraszonych cellulitem.
A gdy odejdę od magicznego zwierciadła, zastanawiam się, która lustrzana Jadwiga, jest tą prawdziwą.
I wiecie co? 
Obydwie są równie prawdziwe.
Obydwie są bliskimi mi osobami. 
Obydwie są mną. 
A co najważniejsze -  
obydwie są równie piękne.

Tak. Zdecydowanie. Prawdziwa Jadwiga jest piękna. W obydwu odbiciach.

Napisane przy: Ivy Levan "Biscuit"