czwartek, 22 czerwca 2017

8 LEKCJI, KTÓRE DAŁO MI GIMNAZJUM.




Jutro ostatecznie zakończę naukę w wymierającym już gimnazjum. Pomimo tego, że zdobyłam ogromną wiedzę teoretyczną z zakresu od języka polskiego przez niemiecki, historię, wos, geografię aż po chemię fizykę i matematykę, nie będę pisać o tym. Napiszę o wiedzy, która przeniknęła prosto do mojego serca. Te ostatnie lata niewątpliwie były najbardziej intensywnymi, pełnymi zmian I najlepszymi latami mojego życia. Z pewnością złożyły się na to, co najmniej cztery czynniki; mój wiek, teatr, internet i właśnie szkoła. Tym pozostałym zapewne również poświęcę osobne teksty, jednak dzisiaj ze względu na bliski koniec skupię się na szkole. Zauważcie, proszę, że na środowisko szkolne składają się zarówno nauczyciele, jak i uczniowie, a każda z tych grup wywarła na mnie (gorszy lub lepszy, ale ogromny) wpływ. Zanim jeszcze zaczniemy, chciałabym podkreślić, że moja szkoła nie była szkołą typową, z racji na swoją ohydną polityzację, o czym jeszcze napiszę. Ten tekst, będzie taki, jak życie, optymistyczno-pesymistyczny, słodko-gorzki, jednak nie ma to wpływu na moją obecną miłość do każdego, z kim miałam do czynienia przez ostatnie trzy lata. Koniec wstępu, teraz poczytajcie, co może z człowiekiem szkoła zrobić:

  1. Ludzie się zmieniają, na akceptację potrzeba czasu - czyli coś, co chyba najbardziej mnie zaskoczyło. Relacje moje I moich kolegów z klasy zmieniały się zaskakująco na przestrzeni tych trzech lat. Z wieloma z nich nawiązałam bliższy kontakt dopiero w końcowej fazie szkolnej znajomości. Jest to wciąż trwające, niezwykle ciekawe doświadczenie, które mówi wiele o naturze ludzkiej. Żadne z nas nie zostanie przez całe życie taki sam. Nie możemy wymagać od kogoś, aby nas "po prostu" polubił. Czas więc był kluczowym czynnikiem, jeśli chodzi o moje relacje.
  2. Świat nie jest idealny - dzięki moim kochanym kolegom z klasy wyzbyłam się niezachwianej wiary w czystość, dobroć, nieskazitelność świata I ludzi, jako społeczności. W gimnazjum zmierzyłam się z "twardą rzeczywistością", za co jestem bardzo wdzięczna. Niestety jest również druga strona tego medalu, mianowicie doświadczenie amoralnej (moim zdaniem) indoktrynacji  polityzacji życia szkolnego, co w bardzo dosadny  odczuwalny sposób pokazało mi, że nie wszystkim ludziom przyświeca jedynie dobro innych. Świat nie jest idealny, bo ludzie chcą go takim uczynić za wszelką cenę.
  3. Trzeba walczyć o swoje przekonania (ale nie zawsze) - jeśli już jesteśmy przy polityce I jej roli w moim życiu gimnazjalnym, to niestety (a może jednak stety), było jej na tyle dużo, że również ja dałam się jej porwać. Dlatego wspomniane wcześniej dyskusje nie włączały wyłącznie uczniów, ale również zacne grono pedagogiczne. Często jednak moja "walka" opierała się tylko na ominięciu lub nieprzyjściu na pewne wydarzenia. W ciągu tych trzech lat miałam równie wiele sytuacji, w których należało wstać i powiedzieć jasno, co się myśli, co sytuacji, w których milczenie i spokój, były moimi sprzymierzeńcami. Między innymi w odpowiedzi na to, czego doświadczałam z siostrami w szkole, powstał ten blog. Ponieważ pokazano mi (dość boleśnie), że świadomość, idee, cele, myśli, poglądy, trzeba szerzyć pokojowo, spokojnie, dobrowolnie. Pokazano mi również, co się dzieje, gdy takich miejsc, jak to nie ma. I za to panu dyrektorowi dziękuję.
  4. Da się zmienić ludzi - znowu napiszę o tych powracających dyskusjach z kolegami, ponieważ to właśnie one kształtowały na przestrzeni ostatnich lat I mnie I ich (mam nadzieję). Nie wiem, czy na piśmie da się to zauważyć, ale jestem osobą czepialską, nieraz upierdliwą, dlatego nie jest ze mną łatwo. Jadwiga wciąż poprawia innych, nie omieszka podzielić się swoim zdaniem lub po prostu nakrzyczeć na gadającego okropieństwa kolegę. I to właśnie jest moją siłą I jestem przekonana, że dzięki temu, wielu z moich znajomych, będzie zupełnie inaczej patrzyło na pewne swoje wypowiedzi.
  5. Da się być zmienionym przez ludzi -zacznę od cudownych ludzi, jakimi są nauczyciele. Dzięki swojej energii I sile, którymi częstowali nas (prawie) każdego dnia, miałam okazję stać się po prostu lepszym człowiekiem. Z racji tego, że w przypadku mojej szkoły (znaczna) większość grona pedagogicznego była w starszym już wieku, miałam okazję do nabrania szacunku dla poglądów, przekonań I spojrzenia na świat odmiennego od moich, co z perspektywy czasu wydaje się niezwykle wartościowe. Nie ukrywam, jednak, że osoby, które najmocniej wpłynęły na mnie na tym etapie mojej edukacji, były moimi rówieśnikami (i rówieśnicami). Codzienne dyskusje, tyrady, często kłótnie dały mi więcej niż nie jedna książka I to właśnie one codziennie wyzywały mnie do zweryfikowania moich przekonań I poglądów, oraz do (niestety wciąż tylko prób) prowadzenia merytorycznej dyskusji. Wartością niepojętą były dla mnie chwile, gdy z rozmówcą wspinaliśmy się na szczyty naszych możliwości, aby razem z nich runąć i dojść (albo i nie) do zaskakujących wniosków. Gdybym miała wskazać jedną, jedyną rzecz, która najbardziej ukształtowała mnie, jako byt społeczny, która wpłynęła na moje poglądy I przez to bezpośrednio na to, jakim człowiekiem jestem teraz, na mnie, to byłyby to właśnie te niesamowite (czasem mniej) rozmowy. Obcowanie z drugim człowiekiem, o zupełnie innym systemie wartości, spojrzeniu na świat, pomyśle na życie, jest dla mnie wartością nieopisaną i niesamowitą, oraz niezbitym dowodem na to, jak cenna jest różnorodność.
  6. Starszy nie zawsze ma rację - ze szkoły podstawowej wyszłam z przekonaniem, że dorosły, a już na pewno nauczyciel, to niezaprzeczalny autorytet. W gimnazjum szybko zweryfikowałam swoje odczucia na ten temat. Niestety znowu nie małą rolę odegrała w tym polityczność, ale o niej może już wystarczy. W gimnazjum przedstawiono mi po prostu prawdę o świecie, którą opisałam już w tekście o dyskusji. Okazało się po prostu, że wiek nie ma (aż takiego) znaczenia, jeśli chodzi o "rację". Zarówno nauczyciel, jak  uczeń są ludźmi I będą się mylili. Taka prosta rzecz, ale trochę mi zajęło, zanim ją pojęłam.
  7. Fuszerkę I pasję wyczuje się na kilometr - słodko-kwaśny podpunkt dotyczący nauczycieli. Otóż po tych kilkuset dniach spędzonych w gimnazjalnej ławce, okazało się, że są dwie rzeczy, które uczeń rozpozna nieomylnie; ogólną niechęć I olewanie, oraz zaangażowanie I chęć działania. Z obydwoma tymi rzeczami mamy do czynienia codziennie I codziennie jesteśmy też nimi zarażani. Ja skupię się na cudzie, jakim są niewątpliwie nauczyciele z pasją. To są właśnie ci superbohaterowie, aniołowie, strażnicy, magowie, którzy czynią życie ucznia piękniejszym. Dzięki nim jesteśmy w stanie tak naprawdę odkryć wszelkie tajemnice, które skrywa przed nami dana dziedzina, przedmiot. Niezwykle się cieszę, że spotkałam takich właśnie ludzi.
  8. Człowiek ma ogromną moc - myśl, która wpadła mi do głowy właśnie teraz, gdy zastanawiałam się, jak pożegnać się z gimnazjum. Z gimnazjum, czyli wszystkimi tymi niesamowitymi osobami, koło których siedziałam, przechodziłam, z którymi śmiałam się i kłóciłam, na które krzyczałam i które przytulałam, do których mówiłam i których słuchałam. To dzięki Wam wszystkim mogę w pełni nazwać się Jadwigą i to właśnie Wam zawdzięczam szczęście, które przepełnia mnie, gdy piszę te słowa. Dziękuję.
Jadwiga