środa, 14 czerwca 2017

ŚWIADOMOŚĆ NIC NIE DA, CZYLI JAK SIĘ OSZUKUJEMY.



Bardzo się zbulwersowałam. Bardzo. Tak bardzo, że aż napiszę tekst, w którym narzekam, pomimo tego, że bardzo nie lubię. Niestety, na to trzeba ponarzekać i jest to niejako moim obowiązkiem. Bo ja zdaję sobie sprawę, że NIE CHODZI O ŚWIADOMOŚĆ. 

Przedstawiciele samorządu szkolnego (w tym ja), zorganizowali akcję szumnie nazwaną "tygodniem bez marnotrawstwa", ze szczególnym ukłonem w stronę wody. Niestety, jak się okazało, nie mieliśmy wspólnych celów. Zapalona do tego pomysłu, z racji moich przekonań i wciąż rosnącej świadomości(sic!), zaoferowałam, że zrobię plakaty z informacjami, które mogliście znaleźć na infografikach w poście, o tym, dlaczego nie jem mięsa. Byłam pewna, że informacje o ilości marnowanego źródła życia, ludzie zareagują co najmniej stosownie. Jakież było moje zdziwienie, gdy po moim długim wywodzie na ten temat, przewodnicząca samorządu powiedziała jak gdyby nigdy nic "Ja na przykład. Ale wiesz, to chodzi o świadomość, żeby ludzie wiedzieli, że takie coś się dzieje."

Nie powiem. Zatkało mnie. Chyba nigdy nie sądziłam, że usłyszę coś aż tak ignoranckiego. Czy to nie świadomość była przekleństwem Kasandry? Czy świadomość, że dzieją się rzeczy straszne, połączona z bezczynnością, nie jest właśnie prawdziwym złem? Gdy dowiadujesz się, że pod twoim blokiem umiera potrącony pies, cieszysz się, bo masz świadomość? Cieszysz się, bo masz świadomość, że twoje ubrania, zostały zrobione przez pięcioletnie dzieci w Bangladeszu? Cieszysz się, bo wiesz, że plastik, z którego pijesz, kosztuje naszą planetę niemożliwe do odzyskania surowce? Cieszysz się, bo wiesz, że ta foliówka będzie leżała na wysypisku następne 100 do 400 lat?

Najbardziej wyświechtany cytat, który przewija się, jak mi się wydawało wszędzie, najwyraźniej nie trafił jeszcze do ludzi świadomych:

"Aby zło zatriumfowało, wystarczy, żeby dobry człowiek niczego nie robił"  Edmund Burke

(Nie. Nie Korwin-Mikke.)

A ja dodam, że wystarczy, żeby świadomy człowiek niczego nie robił. Bo świadomość świata nie naprawi. Czyny już tak. I ja codziennie toczę małe i większe bitwy pomiędzy świadomością, a konkretnym czynem. I mam wyrzuty sumienia, bo nie rzadko właśnie ta świadomość jest górą. Tak też było podczas przytoczonej rozmowy. Zamiast powiedzieć wtedy te wszystkie mądre słowa, zamilkłam. Dlatego powstaje ten tekst, żeby mój czyn zwyciężył.


Świadomość jest błogosławieństwem, jednak tylko wtedy, gdy jest poparta działaniami.
Jadwiga