niedziela, 16 lipca 2017

O WOLNOŚCI I DUMIE



Wchodzę do centrum handlowego.
Sama.

Z zamiarem kupienia konkretnej rzeczy w konkretnym miejscu.
Patrzę na piękne, kolorowe wystawy.
Patrzę na rozmaitości poustawiane w oknach.
Patrzę na sukienki w kwiaty, bluzki w kropki, kubki w paski I zeszyty z pięknymi sentencjami.
Patrzę i czuję się prawdziwie
Wolna.
Bo nie czuję potrzeby posiadania.
Bo doceniam piękno,
Ale zdaję sobie sprawę ze zła,
Które stoi za tymi niesamowitościami.

Po raz kolejny czuję się
Wolna,
Gdy w ogromnym hipermarkecie
Pomimo gotówki
Pomimo możliwości
Pomimo braku opakowań i sprzedaży na wagę
Nie mam ochoty
Na żelki, czekoladki, cukierki, landrynki.
Chwytam za zimną, szklaną butelkę z mętnym, naturalnym
Sokiem jabłkowym.
Płacę.
Wychodzę.
I rosnę w dumę.

Niczego sobie nie odmawiam.
Niczego nie zabraniam.
Nic nie wymuszam.
Ja po prostu (nie)chcę.
I to jest największy sukces.
I to jest dowód na to,

Jak bardzo zmieniło się moje życie.