wtorek, 1 sierpnia 2017

JAK SIĘ NIE ZAKOCHAĆ

ludzki archipelag


Czyli moje perypetie miłosne ostatnich trzech lat z przymrużeniem oka.

Bóg jeden, no dobra dużo gadam więc oprócz Boga jeszcze jakieś 5 osób (całuję Sempajów, Szamankę, Papryka), wie, jak to na prawdę z tymi chłopakami było. 

Jako doświadczona szesnastolatka odrzucona co najmniej trzy razy, wiem już (chociaż pewnie za jakiś czas okaże się, że jednak gówno wiem), jak się nie zakochiwać, dlatego przybywam do was z uniwersalnym poradnikiem na ten temat.

 1. Nie znaj siebie, nie ufaj sobie, nie kochaj siebie, miej w cholerę kompleksów i nic z tym nie rób. 

2. Uwierz, że Ten Jedyny na pewno wszystko zmieni i szukaj go na każdym kroku. Przecież książę z bajki to jest dokładnie to, czego potrzebujesz. Nie zapomnij o załamywaniu się i trąbieniu, że z pewnością go nie znajdziesz. 

3. Kiedy już masz jakiegoś na celowniku, upewnij się, że ma jakiś (spory) mankament. Może być materiałem na najlepszego przyjaciela, mieszkać 378 km od ciebie i być typowym przedstawicielem gimbazy, tchórzem i mieć cię w dupie, albo mieć multum swoich problemów. Każdy mankament się nada. Musi tylko być wystarczająco duży i skomplikowany.

4. Selekcję mamy za sobą, czas więc na burzę hormonów i niestrzeżony język. Leć do niego i wyznaj mu dozgonną miłość. Powiedz mu, jak bardzo go uwielbiasz, a potem zasyp wiadomościami o tym, jaki jest cudowny. Kontaktuj się z nim kilkanaście razy dziennie i koniecznie wciąż naciskaj na spotkania.

5. A propos naciskania. Wciąż nalegaj na deklaracje, oczywiście tym razem nie mówiąc o co chodzi i używając zręcznych (twoim zdaniem) aluzji. Wyciskaj z niego każde słówko i koniecznie żądaj określenia jego stanowiska. Na pewno go to do ciebie zachęci.

6. Dalej mamy kilka możliwości. W zależności od jego zachowania możesz:

a) Rozpaczać nad tym, że oto ty znalazłaś się we friendzone i roztrząsać swoją porażkę dniami i nocami zawracając dupę wszystkim naokoło (włącznie z nim).
b) Widzieć, jaki on jest (nieprzewidywalny, niezobowiązany, lekkomyślny), dać się ostro zbajerować, zaplątać, omotać, dać nadzieję, a potem płakać, ryczeć i skomleć, że debil zranił i chować urazę już zawsze. 
c) Pomimo głosu rozsądku wciąż się łudzić, że może się uda, że może jeszcze będzie dobrze, a potem ryczeć i ogólnie wszystko jak w punkcie b. 


To by było na tyle z moich grzechów. Na swoją obronę i poprawę Waszego humoru mam, jednak te punkty:

a) Gościu b naprawdę był skończonym dupkiem i zachował się jak skończony debil, co niestety nie pomaga w wybaczaniu.
b) Jeśli chodzi o punkt c, to na szczęście w życiu nie trzymałam się planu i po prostu dostałam ostrej głupawki i po 24 h przemyśleń napisałam ten tekst.
c) Również punkt a zakończył się inaczej. Mianowicie przyjaźnią, która trwa do dzisiaj i ma się naprawdę świetnie. Bez żadnej rozpaczy i narzucania się innym.
d) Mam już pierwsze punkty poradnika, jak się zakochać i zostały one już jakiś czas temu zrealizowane.:

1. Poznaj siebie, swoje uczucia, swoje wady, swoje zalety, ciało, duszę i pokochaj to tak mocno, jak tylko się da. 
Następne punkty czekają na napisanie, ale nie śpieszy im się. Mi z resztą też nie. Zobaczymy, co życie przyniesie.


2. Zrozum, że On nic nie zmieni. Nawet jeśli naprawdę będzie Tym Jedynym. Owszem będzie to nowa sytuacja, nowa relacja, ale żaden z dotychczasowych problemów nie zniknie, rozstępy się nie schowają, cellulit nie zejdzie, rzęsy się nie zagęszczą, a piersi nie podniosą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz