sobota, 14 lipca 2018

CO SIĘ MĘCZYĆ, CZYLI MOJE ŻYCIE W PIGUŁCE



,,Co się męczyć? W jakim celu?"*

Są wakacje, które od wielu już lat kojarzą mi się przede wszystkim ze zmianami. To w lecie zmieniałam miejsce zamieszkania, miasto, szkołę, kolor pasa, klub treningowy, znajomych. To w lecie podejmowane były najważniejsze decyzje, których konsekwencje odczuwać będę całe życie. Bo kiedy opada napięcie związane z nauką, czas na uporządkowanie życia. Dzisiaj napiszę Wam o tym, dlaczego u mnie to porządkowanie polega głównie na robieniu artystycznego, ale jednak bałaganu. 

Nie sądziłam, że po tym, co się w zeszłe wakacje działo, przeżyję intensywniejsze dwa miesiące. No, może te po maturze, bo wiadomo, wyprowadzka z domu rodzinnego i te sprawy, ale koniec pierwszej klasy liceum? Przecież to właśnie miała być najspokojniejsza przerwa letnia w moim życiu. Oj oj jak się myliłam. Jakie wyzwania czekały i czekają na mnie jeszcze w to lato?

Mission 1: Japonia
Na szczęście w spełnieniu mojego marzenia pomogła nie mała liczba bliskich mi osób. Jednak nigdy nie zapomnę pieczenia babeczek, wyprowadzania psa, opieki nad dziećmi i wysyłania fotografii i tekstów na przeróżne konkursy. Wszystko po to, by wakacje 2018 były tymi najwspanialszymi. Udało się.

Mission 2: Kolor
Nie chcę zapeszać, więc będzie tajemniczo. W momencie, w którym to czytacie, ja właśnie wyciskam z siebie siódme poty, aby wszystko się udało. Fizycznie pracuję na ten moment całe życie, ale wiem, że walka będzie przede wszystkim ze mną samą i moimi emocjami. Krótko mówiąc: najważniejszy egzamin życia.


Mission 3: Niemcy
Już wiadomo. Po misji nr 2 wyruszam do Niemiec. Na naprawdę długo. I w naprawdę zadziwiającym towarzystwie. Wraz z nastolatkami z Litwy, Chin, Kanady, Kenii, Madagaskaru i Polski będę się uczyć, zwiedzać, łazić, śmiać i duużo mówić w pięknym języku naszych zachodnich sąsiadów. A pracy było dużo, bo i ubiegających się o stypendium wiele. Kolejna niezwykła przygoda.

Mission 4: Nowy początek?
Rozp... Reszta danych utajniona.

I po co mi to wszystko? Nie łatwiej wrzucić na luz i po prostu mieć normalne wakacje jak człowiek? A potem, jak wzorowy uczeń pójść grzecznie we wrześniu do szkoły? No łatwiej, ale nie lepiej. Bo są dwie ważne rzeczy, które zadecydowały o tym, co ze sobą obecnie robię. Dwie ważne rzeczy, które sprawiły, że podjęłam się wykonania ostatniej misji.
Po pierwsze: Nie pchasz się, gdzie cię nie chcą.
Po drugie: Jeśli nie jesteś szczęśliwy i zadowolony z tego, jak twoje życie wygląda, zmieniasz je. Prawdziwym wyzwaniem jest bycie szczerym z samym sobą i niezagłuszanie niewygodnego często głosu mówiącego ,,Zmień to, to nie tak powinno być."
Coś było nieidealnie, więc zamieszałam w garnuszku życia i takie kąski wyleciały. I się cieszę. Chociaż większość z nich to twarde orzechy do zgryzienia.

*no Wyspiański oczywiście i ,,Wesele"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz