Przejdź do głównej zawartości

Posty

21 myśli na 21 urodziny

1.  (...) every generation prior to ours lived with the assumption that other generations would follow. It has been an integral part of the human experience to take it for granted that the work of our hands, heads and hearts could live on through those who came after us, walking the same Eart, beneath the same sky. (...) Now we have lost the certainty that there will be future for humans. Joanna Macy 'World as lover world as self'  Jestem rozciągnięta na cienkiej nitce między niewiadomą a pewnością. Nie wiedzieć, co się wydarzy i wiedzieć, że coś się wydarzyć musi. Czuć, przeczuwać, czuwać. Nie znać odpowiedzi, pytać. Zadawać pytania tak bolesne, że chce się zasłonić uszy, zamknąć oczy i nie być. Każdego dnia rosnąć coraz bardziej ze świadomością, że są istoty, którym rosnąć nie jest dane. Żyć z żałobą po tych, które giną - osobach, drzewach, marzeniach, ekosystemach, wyspach, kulturach, językach, planach. Żyć wspierając te, które żyją - zmiany, wspólnoty, utopie.  Z tym chcę z
Najnowsze posty

LATO W MIEŚCIE

miasto jest na wakacjach sklepy zamknięte autobusy skrzypią leniwie ulice świecą słonecznymi pustkami  Warszawa się leni Warszawa się grzeje celebruje palmę  lepki czerwiec pełza po budynkach betonie bycie ------------------ Miasto ani się budzi ani zasypia O tej porze wszystko jest jeszcze możliwe Trawniki warkoczą ostrzami kosiarek Kawiarnie trajkoczą ustami szafiarek Jest niebezpiecznie Przekraczać linię ścieżki rowerowej ---------------------------------- Mieszkam nad jeziorem Nad stojącą zielenią wodą Dzielę swój dom z Wędkarzami I z panami o czerwonych od smutku twarzach co wiele przeżyli a swoje opowieści wykrzykują nocami miejskim murkom i odrapanym ławkom

WYSPA ELFÓW

lato 2021, Smiltyne rosną drzewa szpalerem posadzone przez człowieka jako broń przeciw żywiołom rosną drzewa szpalerem  bronią piasku między korzeniami osłaniają ziarenka bezbronne  wobec fal i podmuchów rosną drzewa szpalerem posadzone przez człowieka który chciał się upewnić, że wiatr nie zdmuchnie tego fragmentu ziemi kryjówki elfów *** czułość rodzi się w podbrzuszu w miękkości, czułości i sekrecie miejsca niepokazywanego *** prom - międzybrzeżny odmierzacz czasu serce zatokowego dzwonu co pół godziny półwysep ożywa, spieszy się, rusza co pół godziny dostajesz szansę na zmianę stanu skupienia *** są starzy. ona zdejmuje stanik on troskliwie  osłania ukochane piersi ramiona dekolt przed wzrokiem wścibskich oczu *** drzewa w szeregu pochylone od głaszczącego je wiatru zza pni wyglądają elfy w ciszy kołysanego do snu lasu słychać cichy szelest elfich kroków  stąpających po wysuszonej ziemi i tak jak drzewa chylą korony ku ziemi, tak elfy krzywią głowy i patrzą na mnie pytająco z ni

KOŃCE

Archipelag od samego początku (od 2016 roku!!) był takim trochę moim pamiętnikiem. Jeśli nawet nie wprost intymnym, to zawsze bardzo zależnym od tego, co działo się we mnie i dookoła mnie. Był miejscem, w którym zawsze pisałam tylko o tym, co było dla mnie ważne. I choć od pewnego czasu nie jestem przekonana co do tego, czy to dobre miejsce do publikowania rzeczy nie tylko mnie dotykających, lecz także bezpośrednio się we mnie dziejących, to dziś właśnie chcę to zrobić. To będzie tekst o tym, jak się czuję. Po prostu. Bo mam poczucie, że są wśród Was osoby, które z jakiegoś powodu czuły, czują lub będą się kiedyś czuły podobnie. To jest tekst o końcu. A końce to rzecz uniwersalna. * Mam wakacje. Nie myślałam, że tak będzie. To lato miało być zupełnie inne. Miałam zapierdalać. A tymczasem odpoczywam, zwalniam, oddycham. W ciągu ostatnich trzech miesięcy więcej myślałam niż działałam, więcej słuchałam niż mówiłam, więcej pisałam niż biegałam. Częściej mnie można było spotkać w muzeum lub

HISTORIA JEDNEGO ZDJĘCIA

Dziewięć miesięcy temu podczas największego marszu strajku kobiet stanęłam na samochodzie i zdjęłam koszulkę przed stutysięcznym tłumem. I choć obraz jest wart więcej niż tysiąc słów, a rewolucji przegadywać nie wolno, to chciałabym wrócić dziś do tego momentu. Wrócić do tego, co towarzyszyło mi, gdy malowałam między swoimi piersiami czerwony piorun. Im więcej czasu mija od tamtego wieczoru, tym bardziej czuję, że ta historia powinna zostać zapisana.  * Ja do Polski na strajk kobiet przyjechałam z Berlina. Wróciłam. Nie mogłam patrzeć na to, jak historia dzieje się beze mnie (tak zwane FOMO, ewentualnie ego). Wróciłam, ale ciężko mi było uczestniczyć w tym, co się działo. Z pierwszych dni na ulicy pamiętam przede wszystkim przemoc. I to nie tylko policyjną.  "To przecież jest strajk kobiet" mówiłam "to dlaczego tak mało w nim kobiecości?". Chciałam na ulicach widzieć siostrzeństwo, radykalną empatię, czułość. Zamiast tego spotykałam się z wściekłością, wkurwem i agr

KATASTROFA KLIMATYCZNA. TO JUŻ

Zaczęło się. Na serio. Naprawdę. Nie na żarty. 44 stopnie Celsjusza. Nie w odległej Gambii, nie w płonącej Amazonii, nie we wstrząsanej kataklizmami Australii. W Warszawie. Wśród betonu i cywilizacji. Tu, w domu.  SMSy - ostrzeżenia przed rzeczywistością. Uwaga! Dziś wieczorem i w nocy  niebezpiecznie jest być.  Znajdź bezpieczne schronienie . Nowe lato. Nowy porządek dnia. Między 10:00 a 15:00 nie wychodź z domu. Dostaniesz udaru. Między 17:00 a 5:00 rano nie wychodź z domu. Trafi cię piorun. Zdmuchnie cię wiatr. Zmoczy cię deszcz.  I jeszcze zaskoczenie. Że to tak szybko, że to już. Że krzyczałam, przekonywałam, straszyłam, ale myślałam, że jeszcze chwilę dostanę.  I jeszcze zaskoczenie. Że jest się zaskoczoną. Katastrofa klimatyczna. To już.  Koniec. Ani setki kilometrów, ani tysiące złotych monet, ani dziesiątki lat nie chronią nas przed tym, by zapłakać po świecie, który straciliśmy.  zdjęcie: Randy Tarampi via Unsplash

SKIPOWANIE - JAK ŁOWIĆ ŚMIECI

Skipowanie lub dumpsterdiving to wyławianie ze śmieci artykułów przydatnych do spożycia. Czyli znajdowanie jedzenia, które z jakichś powodów zostało przez sklep lub bazarek wyrzucone, ale wciąż jest niespleśniałe, niepopsute i generalnie gotowe do bycia pożartym. Ja ratowania w ten sposób jedzenia uczyłam się od mistrzyni skipa i freegańskiej królowej - Ani Bielawskiej aka error bistro - artystyki, performerki, osoby, która ze śmieci ugotuje wszystko. I choć Ania ze swoich wypraw na śmietnik robiła sztukę, to nie jest to element konieczny. Ani sztuki z tego nie trzeba robić, ani zabierać wszystkiego, ani się godzinami przygotowywać ani ton śmieci wyciągać ani się nigdzie włamywać.  Mój styl skipowania nazwałabym "na pałę" lub "na luzaku". Zero oprzyrządowania, zero przygotowania, po prostu nur do kosza. Bo to jest tak proste. A ponieważ nie każdy wierzy w to, że znajdować kilogramy pysznych warzyw i owoców można od tak, spieszę do Was dzisiaj z krótkim poradnikiem t